DZIŚ ŻEGNAMY ZBIGNIEWA ŁAPIŃSKIEGO

48. FESTIWAL FAMA
Świnoujście, 13–26 VIII 2018

© Festiwal Fama, Zbigniew Łapiński i Marcin Partyka na próbach koncertu finałowego (2004)

DZIŚ ŻEGNAMY ZBIGNIEWA ŁAPIŃSKIEGO

Dziś żegnamy Zbyszka Łapińskiego, kompozytora, pianistę, akompaniatora, pedagoga. We wszystkich tych rolach był niezrównany. Jako kompozytor piosenek potrafił wydobyć z tekstu największe tajemnice, jako pianista i akompaniator podkreślał intencje i walory wokalisty. Jako pedagog – nie uczył, a dzielił się swoim doświadczeniem. Przez wiele lat był filarem Famy, kierował dużymi koncertami, pisał piosenki, kształcił młodych artystów. W roku 2003 został wyróżniony Złotą Odznaką Famy.

Mirka Szawińska: „Poznałam Zbyszka na Famie kilkanaście lat temu. Pamiętam jego kamizelkę, kapelusz i papierosa. Zajęcia w salce z pianinem. ‚To nie jest lekki zawód’ – mówił – ‚Ale czy my mamy wyjście?’ Tak się z nami droczył, prowokował nas do myślenia. A potem odwracał się nagle na próbach w amfiteatrze i patrzył z ukosa, jakby sprawdzał, czy jeszcze tam jesteśmy. I jak u kogoś widział postępy, to mówił mu to na ucho. Miał wystarczająco dużo pokory, żeby nie przytłoczyć nas szczeniaków swoją legendą. Nauczył mnie wszystkiego, czego potrzebuję – skupienia i pracy w ciszy własnej pracowni. Dziękuję Ci za to Łapa, żegnaj.”

Małgorzata Wojciechowska: „Miał osobowość. Tak jak potrafił delikatnie podnieść ciśnionko, tak i wzruszyć umiał. Po udarze poszła wieść, że nie chce, by go odwiedzano, a potem opieprzał przez telefon, że do niego nie przyszłam. Cały On. Nigdy mu nie zapomnę transportu nocą do świnoujskiego szpitala na Famie. Moje zemdlenie za kulisami, cztery dychy na termometrze, rozmazany obraz i półwidoczny On, drący się wściekle na dyżurnego lekarza, że nie chcą mnie przyjąć… Miał osobowość.”

Konrad Pawicki: „To była FAMA’87. My – studenci szkół teatralnych pod kierownictwem Zbyszka Łapińskiego zaczęliśmy pracę nad koncertem ‚Pieśń o śnie’, złożonym z utworów tria Kaczmarski -Gintrowski-Łapiński. Wybrałem  ‚Autoportret Witkacego’. Prawdziwe wyzwanie. Ja – żółtodziób kompletny, ale po pierwszym roku szkoły wydaje mi się, że coś tam umiem. Zbyszek znad klawiatury – ‚Ty mi tu nic nie graj. Ty mi śpiewaj czysto i równo. A jak wiesz, o czym śpiewasz, to wszystko się poskłada’. Nie wiem, czy dokładnie tak powiedział, ale tak to zapamiętałem. I pamiętam do dzisiaj. I dzięki Niemu pewnie do dzisiaj śpiewam. Zapomniał jeszcze dodać, że dobrze jest mieć genialnego akompaniatora. Dziękuję, Zbyszku. [*]” (opublikowane na profilu FB)

Jerzy Jan Połoński: „Dzisiaj zmarł ten niezwykły człowiek. Był genialnym akompaniatorem i wyjątkowo wyczulonym na młodych nauczycielem. Przez wiele lat spotykaliśmy się na Famie, a i kilka razy w międzyczasie pracowałem z nim nad piosenkami. Nie odpuszczał… wymagał i potrafił docenić. To Łapa powiedział kiedyś o Partyce i o mnie: ‚Jesteście zdolni – musicie trzymać się razem’. Zatem to jedyne co możemy teraz Marcinem Partyką robić… Odpoczywaj Zbyszku.” (opublikowane na profilu FB)

Marcin Partyka: „Zbigniew Łapiński tysiąc razy powtarzał, że ‚liczy się zawartość, nie pudełko’. My, ówcześni Famowicze tego nie rozumieliśmy, taki kaprys młodości. Trzeba jednak dużej dojrzałości, żeby to pojąć. A Zbyszek był dojrzałym artystą i to bardzo.”

« »